Friday, 4 August 2017

Ewelina & Wojtek - sesja narzeczeńska w zieleni

Ewelinę uwielbiam od przedszkola, zabójczy uśmiech i umiejętność do rozśmieszania towarzystwa wyćwiczyła już do perfekcji! Wojtka natomiast poznałam kilka lat temu, jednak z miejsca tak samo polubiłam - zestawieni razem dają idealną porcję słodyczy.  Miejsce do zdjęć wynalazła Eve - marzył nam się spokojny skrawek pola i zieleni, jednak to co zastaliśmy zdecydowanie przerosło nasze najskrytsze marzenia. Znaleźliśmy się na ogromnej działce porośniętej wysokimi kwiatami, sąsiadującą z pustą polaną ze ścianą bluszczu. Bajka! Pod koniec zdjęć z ciekawości zajrzałam w chaszcze za bluszczem, po chwili znalazłam się w prawdziwym raju gałązek, pnączy i krzewów skrzących się w zachodzącym słońcu. Plus oni. Rozpłynęłam się  

Joshua Radin - Closer

Friday, 14 July 2017

Dobry początek wakacji

Te wakacje zaczęły się naprawdę dobrze. Dobrocią mogę nazwać konkretnie domknięty semestr, wesele wstrzelone w słoneczny dzień pośrodku tygodnia zakrapianego deszczem i spełnienie jednego marzenia, które siedziało sobie gdzieś z tyłu wewnętrznej szufladki z rzeczami do chętnego, niekoniecznie realnego wykonania w przyszłości. Nauczyć się jazdy konnej, spróbować nurkowania, zrobić plener ślubny na pustyni, nauczyć się włoskiego, zrobić własny kurs fotografii... Konno jeździłam ostatni raz 6 lat temu, po włosku umiem tylko doprawić pizzę i znienacka dostałam możliwość przeprowadzenia zajęć z fotografii, jej! Nienack tak naprawdę nastąpił ponad rok temu, jednak stwierdziłam, że wymyślony przeze mnie plan nie do końca mi odpowiada i potrzebuję dodatkowego czasu, żeby wszyscy mieli frajdę z tego tygodnia.

 Ostatecznie plan był dość napięty, ale obserwując dziewczyny i widząc efekty ich pracy byłam pod sporym wrażeniem - najwięcej radochy sprawiał mi widok ich samych, polujących na kolejne kadry pasujące do konkretnych piosenek w mieście, ustawiających siebie nawzajem do portretów, z zacięciem edytujących chmurki podczas obróbki. Ciężko mi opisać jak dużo radości daje możliwość podzielenia się z kimś swoją pasją, nie tylko na zasadzie pokazywania gotowych prac, ale też pokazania miłego procesu tworzenia, od podstaw. Naprawdę, dużo radości :)

 Chciałam się z Wami podzielić efektem końcowym naszego fotograficznego tygodnia - zdecydowanie nie jest to reklama, sama nie wiem czy będę miała jeszcze możliwość poprowadzenia takiego kursu w przyszłości (byłoby miło) - póki co jestem baaardzo zadowolona z wyników pracy dziewczyn - mimo, że czasu na obróbkę było niewiele, wszystkie zdjęcia śmigające w filmiku (oprócz moich, podpisanych) należą do nich i mam nadzieję, że po kursie powstanie ich dużo więcej :)


PS. Filmik może nie działać na telefonach, na komputerach śmiga :)


Friday, 30 June 2017

Rocio & Juan, Hiszpańskie temperamenty w Krakowie

Witam Was po dłuższej przerwie zdjęciami, które moim zdaniem zasługują na cierpliwość Przedstawiam Wam Rocio i Juana - parę z Hiszpanii, która podczas Erasmusa w Krakowie poznała się zdecydowanie lepiej i to właśnie Kraków został ich celem na podróż poślubną. Juan napisał do mnie prawie pół roku wcześniej, żeby opowiedzieć o ich znajomości i pokazać miejsca, które wspominają najlepiej. W tajemnicy przed Rocio przygotowaliśmy trasę spaceru, spis smakołyków i playlistę najulubieńszych piosenek - same przygotowania zapowiadały kosmicznie ciekawą współpracę! 

Zdjęcia zaczęliśmy o 5 rano. Szalona pora pozwoliła nam na uchwycenie magicznego słońca w samym centrum z pominięciem tłumu turystów - cudna pusta przestrzeń tylko dla nas! Rynek wprawdzie był puściutki jak nigdy, jednak jedno nas zaskoczyło... Nie przewidziałam porannych czyścików na ulicach, które pozostawiły powierzchnię rynku stylizowaną na małe jeziorko. Jednak podejście Rocio przerosło moje oczekiwania - z wielkim uśmiechem zamoczyła dół pięknej, koronkowej sukni w największej kałuży i ochoczo spacerowała po rynku, co dało mi rewelacyjną okazję do wyłapywania odbić w posadzce. Hicior jakich mało :)

Dalej podreptaliśmy na Wawel, po drodze mijając turystów - w pierwszej kolejności patrzących roześmianą parę, a w drugiej na dół sukni Rocio (mokra tkanina chętnie fsysnęła cały napotkany brud), jednak dodało to tylko wesołości do i tak już pozytywnego poranka. W południe dotarliśmy do parku Jordana, gdzie mogliśmy odetchąć od zgiełku miasta i zaszyć się w zieleni.
Tam powstała mała niespodzianka, szczegóły na końcu wpisu...

Zdjęcia praktycznie robiły się same i nie mogłam się doczekać, aż będę uda mi się rozpracować całość tego pięknego poranka. Największa radość pojawiła się w momencie, kiedy po wysłaniu paczki do Hiszpanii dostałam wiadomość, którą aż muszę się podzielić:

"Thank you so much from the bottom of our heart!!! 
And thanks once again for the paper photos and the sweet surprise, 
we didn't even notice that you were filming us hahahaha.
 The video is perfect, it has captured what we can't express with words:
 it's just love. We would tell you a thousand more things,
 but we don't know how to express it in words. 
You are incredible and you make us cry again "

Takie słowa to chyba najlepsza możliwa motywacja do tworzenia takich zdjęć i poznawania nowych, magicznych ludzi. Zapraszam na spacer po Krakowie, koniecznie z Jonsim  



Jonsi - Stars In Still Water





Na koniec mała niespodzianka - nie mogłam się oprzeć  żeby pokazać
 więcej naturalności i delikatności Juana i Rocio... Zapraszam do obejrzenia!