Thursday, 16 November 2017

Mediolan na jeden dzień, i to jaki!

Mediolan w jednodniowym skrócie :) Sama o Mediolanie nie wiedziałam wcześniej nic oprócz tego, że trzeba tu zobaczyć katedrę. Wczytując się w przewodniki okazuje się, że w samym centrum znajdują się trzy najważniejsze zabytki, które można odwiedzić jednego dnia. Katedra (Duomo), Galeria Vittorio Emanuele ( 10 metrów od katedry) i Pałac Sforzów (20 minut od katedry).

Katedra była pierwszym punktem na naszej liście i polecam ją odwiedzić jak najwcześniej rano, z każdą chwilą napływa więcej turystów. Zamiast od środka zwiedzanie zaczęłyśmy od dachu katedry, na który można wyjść krętymi schodkami. Nie mogę zdecydować co zrobiło na mnie większe wrażenie - daleki widok na miasto czy bliskość tak wielu drobnych detali z marmuru. Wrażenie spaceru po kamiennych, olbrzymich dachówkach jest nie do opisania. Do wnętrza weszłyśmy dopiero po południu, niestety moja bateria w aparacie opuściła mnie do tego czasu, ale polecam zdjęcia Martyny :)

Następnego punktu nie trzeba szukać daleko - kilkanaście metrów od katedry otwiera się gigantyczna Galeria Vittorio Emanuele. Ciężko patrzyć pod nogi, gdy nad głową rozciąga się gigantyczne szklane sklepienie otoczone freskami i maleńkimi okienkami. Spacer polega na podziwianiu ultra drogich sklepów i bogatych ludzi, którzy często sami eksponują się w okienkach kawiarni na wyższych piętrach galerii. My jadłyśmy bardziej przyziemnie, ale w jakim stylu! We wschodniej części galerii znajdziecie dwa cudowne miejsca - najlepszą kawiarnię i pizzerię w mieście.

Najedzone pysznościami (po drodze dostałyśmy jeszcze darmowe kasztany, za niebieskie oczy ;)  i głodne znanych dzieł sztuki pospacerowałyśmy do Pałacu Sforzów (20 minut na zachód od katedry). Zbiory tutejszego muzeum przerosły nasze oczekiwania - ogrom pięknych obrazów, rzeźb (jeszcze więcej niż obrazów), mebli, instrumentów, rozłożonych po całym pałacu daje okazję do naprawdę długiego marszu korytarzami i pomostami. Porobiłam tak dużo zdjęć, że nie mogąc się zdecydować na te najważniejsze wybrałam najśmieszniejsze.

Mediolan na dzień, ale podsyłam piosenkę, której szukałam przez miesiąc ♡


Nick Waterhouse - Katchi


Za zdjęcie dziękuję Martynie :>
Martyna ♡  Koniecznie zobaczcie jej bloga z Turynu!
 Plac przed katedrą
 Galeria Vittorio Emanuele
Najlepsza czekolada i lody w centrum Mediolanu - kawiarnia Cioccolatitaliani, zaraz za rogiem galerii i można się w niej rozpłynąć. Ze szczęścia. Dla głodnych najsłynniejszej pizzy: na przeciwko kawiarni znajduje się pizzeria Spontini - ogromne kolejki, ale naprawdę warto! (byłam zbyt głodna, żeby zrobić zdjęcie)
Dziedziniec Pałacu Sforzów 
 Szkic i rzeźba próbna - króliczek z łapkami w połowie brzucha zdobył moje serce :>

Thursday, 9 November 2017

Caroline

6 lat od pierwszej prośby o pozowanie, 5 lat na tych samych studiach, 4 dni malowania akrylami w plenerze i uciekania przed obiektywem, 3 lata temu wyjazd do Londynu bez jej ani jednego dobrowolnego zdjęcia, 2 lata w jednym mieszkaniu i 1 spacer z aparatem i Karoliną, bez twarzy zakrytej dłońmi ♡


Polo & Pan - Plage isolée


Friday, 3 November 2017

Przegląd myśli VI - Torino, bambino!

Właśnie mija równy miesiąc od wskoczenia do krainy, którą w skrócie mogę opisać jako pizza - pasta - sjesta. Włochy zawsze wydawały mi się ciekawe, ale Turyn mnie zauoroczył - w porównaniu do bliskiego Mediolanu jest dużo spokojniejszy, rano w każdym barze siedzą mieszkańcy z kawą i rogalikiem, a ulice pełne są eleganckich par z pieskiem (zdecydowanie częściej z czworonogiem niż bez). Kraina Nutelli, ojczyzna Fiata i miejsce pielgrzymek ludzi z całego świata do Całunu Turyńskiego. Nowy dom na najbliższe pół roku i ostatnią przygodę z Erasmusem :)

 Właśnie - mija miesiąc, a dopiero teraz przesyłam kawałek tego cudownego świata. Ostatnie dwa miesiące był zdecydowanie szalone - wyjazd na Tajwan, końcówka sezonu ślubnego w pełni, 4 pleneru ślubne w tydzień przed wyjazdem i siup! Ocknęłam się w krainie makaronu. Potrzebowałam wypłakać pierwszy tydzień w poduszkę i przegadać kilka nocy, celebrując posiadanie wspólnego pokoju (pierwszy raz od odległych czasów podstawówki, pokoju z bratem i żółwiami). Aklimatyzacja przychodzi zawsze i najlepsze jest to, że zawsze trwa około tygodnia.
A ja nie sądziłam, że mieszkanie w jednym pokoju może być aż tak zabawne :)

Miałyśmy już dwie przemiłe wizyty na kilka dni,  jednak pierwsza z nich sprawiła że poczułyśmy się jak mieszkanki Turynu i możemy już oprowadzać gości prezentując to, co na najbardziej urzekło. Zapraszam na spacer z Dominiką po Turyńskich uliczkach, koniecznie z piosenką ♡


Andrew Bird - Logan's Loop